czym jest kryzys sytuacyjny? jest to chwilowy kryzys wartości wewnętrznych jednostki, jest to pewien stan duchowy, gdy pisząc egzamin dojrzałości (świadczący o posiadanej wiedzy, oraz dający możliwość podjęcia studiów, dalszego kształcenia się, które w przyszłości dało by możliwość dobrze płatnej pracy, będącą podstawą przyszłego bytu) człowiek zamiast w pełni wykorzystać wszystkie szare komórki, które ma na chodzie i skupić się na arkuszu, zaczyna poważnie zastanawiać się nad podjęciem od zaraz jakiejś prostej pracy fizycznej w jakiejś podrzędnej hurtowni i prowadzeniu spokojnego, prostego życia bez większych ambicji.
Ostatnio lekcja fizyki wprowadziła mnie w stan poważnej refleksji. Słońce jest gwiazdą, która w każdej sekundzie swojego bytowania zużywa cztery tony paliwa (takiej mieszanki różnych pierwiastków, której specyfikacji nie ma sensu większego przedstawiać) aby świecić. Cztery tony, co sekundę, poruszyło mnie to bardzo jednak Pani „uspokoiła” i powiedziała, iż nie mamy się co martwić, tego paliwa starczy jeszcze na 5 mld lat, po czym puściła fragment filmu co się wtedy będzie dokładnie działo. Otóż po 5mld lat z powodu braku paliwa nasze Słońce zacznie przechodzić w stan czerwonego olbrzyma, czyli zacznie rosnąć do niewyobrażalnych rozmiarów, jak to powiedział, że spokojem lektor w w/w filmie „przy okazji pochłaniając najbliższe planety, w tym Ziemie” jeszcze później nauczycielka podsumował „ziemia po prostu wyparuje, ale kogo tam obchodzi to, co będzie za 5 mld lat”
Otóż do jasnej cholery mnie obchodzi! Nie mogę tego przyswoić do siebie że wszystko co mnie otacza kiedyś po prostu wyparuje, wszystko, najmniejszej pamiątki, dokumentu, dowodu, czegokolwiek o istnieniu ówczesnej cywilizacji. Nawet moje wnuki wyparują…
Rozwiązaniem jest pewnie przesiedlenie się na inna planetę czy coś, ale co będzie jak ludzią przyszłości się nie uda.
Rozejrzyj się po dookoła siebie i pomyśl że to po prostu wyparuje.
sobota, 21 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 1011